Wysoko, ale z głową, czyli jak wieżowce zmieniają miasto - rozmowa z dr inż. arch. Hanną Obracht-Prondzyńską
3 września przypada Międzynarodowy Dzień Drapaczy Chmur. To dobry moment, aby spojrzeć na wieżowce nie tylko z perspektywy efektownej panoramy miasta. Czy wysoka zabudowa rzeczywiście oznacza nowoczesność i lepsze wykorzystanie przestrzeni? Jak wpływa na nasze poczucie komfortu, bezpieczeństwa i przynależności do miejsca? I przede wszystkim: jak budować wysoko, nie tracąc ludzkiej skali? Rozmawiamy z dr inż. arch. Hanną Obracht-Prondzyńską, urbanistką z Zakładu Studiów Przestrzennych UG.
Urszula Abucewicz: - Czy ludzie chcą mieszkać coraz wyżej dlatego, że potrzebują więcej przestrzeni, czy wysokość budynków zawsze była przede wszystkim symbolem prestiżu, bogactwa i władzy?
dr Hanna Obracht-Prondzyńska: - Myślę, że od prestiżu, władzy, ale też od nowoczesności wzięła się idea wieżowców. Przypomina mi się książka „Źródło” Ayn Rand i historia młodego człowieka, który studiuje architekturę w momencie przełomu między tradycyjnym a nowoczesnym projektowaniem. Chce być modernistą, projektować wysokościowce, uwolnioną formę i nowoczesną architekturę, ale jego wykładowcy niekoniecznie podzielają ten entuzjazm. Cała historia opowiada o jego zderzeniu z tą nowoczesnością i o tym, że nie zawsze spotyka się ona z dobrym odbiorem.
Podobny paradoks obserwuję podczas zajęć ze studentami. Kiedy rozmawiamy o intensywności zabudowy i pytam, czy podoba im się zabudowa wysokościowa, większość odpowiada: „Oczywiście, że tak”. Gdy dopytuję, czy sami chcieliby w takim budynku mieszkać, głosy zaczynają być podzielone.
Tę różnicę potwierdzają badania dotyczące zabudowy wysokościowej. Analizują one temat z dwóch perspektyw: architektonicznej, gdy jesteśmy wewnątrz obiektu i urbanistycznej, gdy znajdujemy się w jego sąsiedztwie. Z racji profesji bliższa mi jest ta druga.
Z jednej strony zachwycamy się panoramą Nowego Jorku, Sydney czy Tokio, z drugiej - gdy jesteśmy w pobliżu wysokościowców - może narastać w nas poczucie przytłoczenia, mniejszej kontroli nad przestrzenią czy bycia w niej nie na miejscu.
Cały wywiad można przeczytać tutaj.